i znowu to pęknięcie. dowiaduje się, że facet który tak jej się spodobał, złamał byłej nos. sama doświadczyła jedynie ściskania za ramię oraz nerwowego potrząsania nim przy akompaniamencie wysyczanych obelg. co prawda myślała, że to odbywa się w rodzinach, gdzie występuje słowo na "pe" i nim się te rodziny pokrótce określa. ale u nich chyba nie tak źle. nos cały
jeden karał lubieżnymi wyjazdami z zaznaczeniem "ja to załatwię inaczej" czyli nieposłuszeństwo usprawiedliwieniem dla niecnych czynów. spraszał też na wspólny, przepraszam - jej własny - materac różne koleżanki a także kolegów i ich koleżanki, o których żony nic nie wiedziały. jakie to banalne. nie chciałoby mi się chociaż mógłbym. jak każdy