Skoro cały świat jest jednym wielkim organizmem który po prostu rozpadł się na tysiące kawałków ( czy to za karę czy na skutek przypadku albo w innym, nieznanym ciągle celu) to brak zjednoczenia jest tak dotkliwy, że prawie nie do wytrzymania.
Każda wysłuchana w samotności piosenka staje się trudną do zniesienia modlitwą tęsknoty za pierwotną jednością, każdy koncert staje się jej spełnieniem