regularny niecodziennik

Wpisy z tagiem: to pomysł poroniła

piątek, 04 czerwca 2010

siedział i chrząkał tak chyba z godzinę, słuchawki na uszach sprawiały że tego chrząkania może nie słyszał ale przecież coś tam w gardle czuł, coś skrobało i brzmiało. zastanawiała się jak to jest, czy to prawda, że takie chrząkanie może być, okazać się, ostatnią kroplą i potwierdzeniem głębokiej niesprawiedliwości panoszącej się dość powszechnie gdzie się tylko da. ale nic, myślała tylko, przywoływała frustratów, którzy przemęczeni sięgali po broń albo tzw cenne przedmioty (może być to laptop, radio samochodowe, telefon komórkowy) i używali ich niezgodnie z przeznaczeniem. przeciwko sobie i ludziom. a on chrząkał dalej, to już kolejny kwadrans a byli przecież na siebie skazani. zaczęła wyobrażać sobie jak uderza go czymś twardym w głowę, bardziej w celu ogłuszenia, jako środek tyle doraźny co gwałtowny. chrząknięcie zostało przerwane jakby chrumknięciem, przedłużonym dźwiękiem - coś jak świński chichot. boli, to bardzo boli nie tylko w moje uszy, bardziej w system nerwowy. obok usiadła kobieta, wysoka, chuda, ryża i dość tandetna - podaje sie za businesswoman a nosi reklamówki, bo jak się tłumaczyła  -  nabyła naukowe książki, które nie mieszczą się jej w torbie. więc ona usiadła i od razu przeszukiwać zasoby, szczególnie te na portalach społecznościowych, w celu podzielenia się najlepszymi wiadomościami z krajem i ze światem. chrrr, chrr. no proszę pana - szturcha go ruda po 3 (trzech) minutach - czy pan nie słyszy, że pan chrząka i to nieprzyjemne jest?

właśnie