błogosławieni ludzie. hodują kury dokarmiając je, codziennie, troskliwie zapędzają do kurnika po czym jednym (o ile posiada się wprawę) gwałtownym ciosem pozbawiają ptaka głowy, on nawet się na dobrą sprawę nie zdąży zorientować - biega po podwórku bez niej. świnia doskonale wie, że coś jest na rzeczy - pędzona przez oborę pokwikuje niespokojnie i nawet próbuje ucieczki
kiedyś zafascynowany i przerażony obserwował dziadka zamachującego się nad prosięciem siekierą, co za widok - skołowane zwierzę i ten brutalny przedmiot zamierzający się na jego życie. i chwilę póżniej po ogłuszającym uderzeniu kolejna klęska - rozprucie gardła spiczastym nożem, łapanie krwi do miski
co jest do cholery