regularny niecodziennik

Wpisy z tagiem: mlecze są gorzkie

niedziela, 09 maja 2010

dwie potężne lipy wyglądały jak wysoka, otwarta brama oddzielająca nieznane od bezpiecznego, przydomowego podwórka. ich korony łączyły się ze sobą tworząc szczelny baldachim ożywający na początku lata lekko mdlącym, bogatym zapachem kruchych, pistacjowych liści, ich szumem  i radosną obecnością pszczół.  droga w nieznane prowadziła przez ciszę usianych kwadratami upraw pól. po obu  jej stronach rosły  zdziczałe drzewa owocowe -  jabłka, grusze i czereśnie. wśród  ich gałęzi spędził długie godziny, opędzając się od much i żując cierpkie od zostawienia samym sobie, owoce. ile razy w towarzystwie psów, ruszał wyłożoną kamieniami ścieżką do ukrytego za niewielkim wzniesieniem brzozowego zagajnika, gdzie wraz z ciepłym, czerwcowym deszczem pojawiały się kozaki. czasami wiózł go tam drewniany wóz, na którego szczeblach odczuwał każdą niedoskonałość tej niedługiej przecież trasy. o wiele szybciej przebywał ją piechotą, ale czasami leniwie przesuwający sie krajobraz , nie zakłócany skupieniem poświęcanym pułapkom wyboistej drogi, był dla niego największą rozrywką. drzewa wyciągające drapieżnie powykręcane starością konary.  kołyszące się sierpniowe zboże, stratowane niekiedy deszczem czy zabawą dzików. białe i fioletowe kwiaty ziemniaków, zaskakująco delikatne, żyjące krótko i skromnie. dusząco-żółte rzepakowe pole, drgające od nerwowej aktywności owadów, wyczuwających nadciągającą letnią burzę. zapomniane truskawkowe krzewy, ich spotkanie z bezpańską poziomką i tego zaskakujący owoc. bolesna kara wymierzona przez przygniecioną kciukiem pszczołę. kolejne wakacje