spróbujcie odgadnąć
odgrodzony słuchawkami od reszty zdematerializował się. jakieś przebicie z innego wymiaru, włożenie głowy w wodny sześcian, drzwi otwarte. to, co widział nie po raz pierwszy wydało mu się śmieszne, to co poczuł - oczywiste. nadjeżdzający autobus był jednocześnie doskonały i groteskowy, ciężka praca silnika złagodzona głosem płynącym z białego zena. białe najtańsze - jak białe samochody ale nie białe ciuchy - te noszą bogowie. równie realni jak ten autobus.
siebie nie wyobraża sobie w białym