miała pociągłą twarz o wąskich ustach i długim, szczupłym nosie, jasną cerę która dzięki słońcu zamieniała sie w złotawą, podobnie jak włosy - pasma najbliższe policzkom odbarwiły się, przejmując na siebie ich bladość . nieznajomemu trudno było określić ile miała lat - wyglądała jednocześnie dziewczęco (nienaturalnie długie ręce i nogi nadawały sylwetce pałąkowatego wyglądu, tak charakterystycznego dla bardzo młodych ludzi, którzy nagle, w ciągu wakacji wystrzeliwali w górę, rujnując domowy budżet koniecznością zmiany garderoby) i poważnie - smukłe dłonie były niezwykle wypielęgnowane a paznokcie długie i zawsze starannie pokryte lakierem w ciemnym, dorosłym kolorze - burgundzie, gęstej czerwieni, czekoladowym brązie. skórę miała gładką, zadbaną i na kościach policzkowych obowiązkowo muśniętą różem. pewnego zimowego dnia, na spokojnym czole dziewczyny pojawiła się wyraźna zmarszczka - efekt gwałtownego zniknięcia jej ukochanego