moment za którym okazuje się jak kruche są biegnące tuż pod skórą żyły i jakiej opieki wymaga ta dziwna maszyna. kiedy z rozmysłem potraktował ją gwałtownie i już. cała pamięć, długa klisza wspomnień, jakby ktoś zdmuchnął popiół a on bez pośpiechu osiadał gdzie chciał. deszcz, świadomość, zmęczenie i kilka za dużo rozczarowań. znowu się czuje ostatecznie, to nic takiego - po prostu ktoś otworzył drzwi na oścież i słychać zwyczajny hałas ulicy