regularny niecodziennik

Wpisy z tagiem: dziecko

środa, 14 kwietnia 2010

ugryzła go, tak wychodzi zwierzę. inne, wspólnie spłodzone, kwili w kącie jedynego pokoju. z miłości się tu znalazło ponoć. tak, macierzyństwo uszlachetnia, to ostatni stopień przed świętością absolutną. macierzyńska zawszemiłość. że o tacierzyńskiej nie wspomnę, ta to dopiero jest wyjątkowa, żeby nie powiedzieć wyjątkiem jest. porzucić swój egoizm, poświęcić się. jak najbardziej. a może posunąć się w nim do takiego stopnia, by mieć (w końcu) pół życia co robić.sprowadzić sobie zabawkę, do której instrukcja jakaś nieczytelna. albo przygwoździć jakiegoś drania, zahaczykować go podstępnie a czasem, gdy ten się przyzwyczai, przemianować wspólnie zmajstrowanego malucha na  zakładnika. dopiero miłość mamina  rozkwita bujnie. a tata idzie żal topić, wciągać, połykać, przegrać lub przepieprzyć

dlaczego najczęściej dzieci mają ci, którzy nie powinni?

wtorek, 23 lutego 2010

nie ma to jak się nie wyspać,  głowa wypchana watą. kto by pomyślał matko i żono porządna że tak pokrętnie do tego porządku dochodziłaś.  piegowata i  z króliczym zgryzem, tyle uroku ile kilogramów zrzuconych aby złapać  tego  albo jego albo tamtego i nie wypuścić. aż do śmierci