tak się pomiędzy prawie przymusem przynależności a radością że nie jakoś układa. rozpoznaje, wie ale czy ogarnia. pokusa kontroli czy rozebrania tych chceń sprawia, że czasami zachowuje się okrutnie, jak kapryśny przyjaciel wbijający na próbę widelec w dłoń osoby, która za przyzwoleniem weszła w strefę intymną, no to masz, właśnie tak się kończą osobiste wycieczki